Angielski? Ale po co?

Angielski? Ale po co?

9 marca 2015 Wyłączone przez Master Bloger

czestochowaW tym roku byłam na wakacjach w Szwecji, u znajomych. Mieszkają tam od ładnych dziesięciu lat. Szwedzki znają perfekcyjnie. Miałam pewne obawy, gdyż moim problemem była bariera językowa, ale koleżanka kazała mi się nie przejmować niczym, gdyż we wszystkim miała mi pomagać.

Zdecydowałam się na wyjazd. Po dotarciu na miejsce zostałam oczywiście powitana radośnie przez moich przyjaciół. Poczułam się pewniej. Dotarliśmy do domu, zjedliśmy wspólnie kolację. Później rozmawiałam z przyjaciółką bardzo długo. Ogólnie było bardzo przyjemnie.

Następnego dnia mąż mojej koleżanki poszedł do pracy. Zostałyśmy w domu z ich synkiem. Zjedliśmy śniadanie, omówiłyśmy co przygotujemy na obiad i co będziemy dzisiaj zwiedzać. Znajoma pojechała dosłownie na chwilę odwieźć syna do przedszkola. Korzystając z okazji – rozpakowałam się, wzięłam prysznic. Mojej przyjaciółki długo nie było. Zaczęłam więc przygotowania do obiadu, z racji, że wszystkie składniki były dostępne.

Po chwili usłyszałam telefon. Dzwoniła moja koleżanka. Okazało się, że popsuł jej się samochód. Prosiła, żebym poszła do jej sąsiada – mechanika z prośbą o pomoc. Oczywiście w tej chwili pobiegłam. Zadzwoniłam do drzwi, otworzył młody chłopak… i nie wiedziałam co zrobić gdyż kompletnie nie wiedziałam w jakim języku się z nim porozumieć. On zaczął mówić do mnie po angielsku, ale ja kompletnie nie znałam angielskiego. Wyczuł sprawę, gdy zwróciłam się do niego po polsku. Okazało się, że jest.. Polakiem. Pomógł koleżance.

Cała sytuacja jest o tyle zabawna, że pozytywnie się skończyła, a ja zaraz po powrocie zapisałam się w Częstochowie do szkoły języka angielskiego, żeby uniknąć w przyszłości takich sytuacji.